Każdy chodzi do sklepu. W Polsce mamy biedronki, lidle, teskacze i inne wielkie markety. Każdy ma swój ulubiony, albo najbliższy sklep, w którym kupuje. Ja na przykład przyzwyczaiłem się do robienia zakupów w biedrze, bo blisko, tanio i jakościowo też w porządku. Później przerzuciłem się na lidla, bo ma świeże pieczywo i mango, którego w biedronce czasem nie uświadczysz. No, i można w nim płacić kartą. Z biedronki mimo to nie potrafiłem zrezygnować, bo w lidlu niektórych artykułów po prostu nie ma.
czwartek, 31 lipca 2014
piątek, 25 lipca 2014
Niech żyje jet lag
Lubię spać.
Poprawka. Lubimy spać. Do tego stopnia, że wstaliśmy dzisiaj o 15.15. Czasu polskiego to będzie 7.15, czyli akurat godzina, o której ostatnio Kasia przewracała się na drugi bok, a Robert na plecy. Można by powiedzieć, że nic w tym dziwnego. Każdy był kiedyś na imprezie, z której wrócił rano i spał do wieczora. Sęk w tym, że my wczoraj na imprezie nie byliśmy...
czwartek, 24 lipca 2014
Australia
Stało się. Wylądowaliśmy w Sydney. Po 1 podróży, podczas której 2 osoby zaliczyły 3 przesiadki, czyli po 4 lotach i 5 kontrolach celnych, a w sumie po 31 godzinach, tracąc dodatkowych 8 na zmianie strefy czasowej obaliliśmy pierwszy mit o Australii: ludzie tutaj wcale nie chodzą do góry nogami...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
